1910 MKS SANDECJA Strona Oficjalna
5 minut z... Pawłem Nowakiem
2018.10.11
Fot. sandecja.pl
W naszej cotygodniowej serii wywiadów porozmawialiśmy dziś z asystentem Tomasza Kafarskiego, Pawłem Nowakiem.

W sobotę zawodnicy Sandecji pokonali GKS Tychy po bramce Damiana Chmiela; było to pierwsze zwycięstwo od miesiąca, ale też jedenaste z kolei spotkanie bez porażki. Co według Pana jest głównym czynnikiem dającym tak dobre wyniki, że plasujemy się na 2. miejscu w tabeli?

 

- Tak, jak wcześniej publicznie wypowiadał się Trener Kafarski, najważniejsza jest organizacja gry. Właśnie ona, zarówno w obronie, jak i w ataku, dała taki wynik. Poza tym potrzebnych jest jednak wiele innych czynników. Drużyna coraz lepiej wykonuje polecenia, których wcześniej musiała się nauczyć. Zarówno dla piłkarzy, kibiców, jak i sztabu Sandecji ważne jest to, że często ta dobra dyspozycja i organizacja gry przekłada się na zwycięstwa. Myślę, że to dobry prognostyk, by skupiać się na swojej pracy i poprawiać minimalne błędy, które z każdym meczem powstają.

 

Nie jest to Pana pierwszy pobyt w naszym klubie – kilka lat temu był Pan zawodnikiem, obecnie zaś jednym zasystentów Trenera Kafarskiego.

 

- Racja, jestem zatrudniony w tym klubie nie po raz pierwszy. Większość wie, że grałem w Sandecji przez 6 miesięcy. Wówczas przyszedłem do klubu w związku z pewnymi sprawami rodzinnymi, a chciałem jeszcze pograć na wysokim poziomie. Treningi i codzienny pobyt w Nowym Sączu zajmowały jednak sporo czasu, a wciąż przez większość dni tygodnia mieszkałem w Krakowie. Wstawałem o 6 rano, wracałem po 17. To zminimalizowało przebywanie z najbliższymi. Odszedłem za porozumieniem stron, a złożyło się na to kilka czynników.

 

Jakie są Pana obowiązki na obecnie piastowanym stanowisku?

 

- Na początku przyzwyczajałem się do nowej roli, w końcu to patrzenie na futbol z zupełnie innej perspektywy, niż kiedy było się zawodnikiem. Pierwszy trener zawsze dobiera sobie sztab w taki sposób, żeby każdy miał jakieś segmenty, za które będzie odpowiadał. Ma on wiele innych, kluczowych spraw, na których powinien się skupić. My jesteśmy po to, aby miał mniej problemów na głowie, a jeszcze więcej rozwiązań. Obecnie m.in. przygotowuję części treningów, pomagam Trenerowi w podejmowaniu różnych decyzji, prowadzę historię treningów.

 

 

Ten tydzień jest wyjątkowym w kalendarzu dla naszej ekipy, ponieważ nie rozgrywamy spotkania zarówno o punkty, jak i sparingowego. Jak bardzo w takiej sytuacji zmienia się plan treningów dla zespołu?

 

- Kwestia tego, że nie będziemy rozgrywać meczu wyszła zupełnie niedawno. Wzrosła na pewno intensywność treningów, ponieważ po ciężkich ćwiczeniach, jakie obecnie zawodnicy mają przyjdą 2 dni wolnego, kiedy będą mogli wyjechać do rodzin, ewentualnie odpocząć gdzieś podczas weekendowego pobytu poza Nowym Sączem i pomyśleć o zupełnie innych sprawach. Pozwoli to uciec od stresu i spraw wokół Klubu, wokół futbolu. Jako zawodnik zawsze miło wspominałem takie momenty. Odpoczynek psychiczny jest dla zawodników wskazany. Są szkoleniowcy, którzy wolą ciągły rytm meczowy, inni zaś starają się pracować nad organizacją gry i kluczowymi elementami podczas treningów, by po kilku dniach dać chwilę na odpoczynek.

 

W przeszłości grał Pan w kilku krakowskich klubach: Wiśle, Cracovii i Garbarni. Pobyt w którym z nich wspomina Pan najlepiej?

 

- Młodzieńcze lata to przede wszystkim Wisła. Kiedy byłem mały tata i dziadek zaprowadzili mnie tam na pierwszy trening. W „Białej Gwieździe” wychowałem się, przeszedłem wszystkie szczeble juniorskie i rozpocząłem swoją seniorską karierę – pomogłem zdobyć Mistrzostwo Polski ekipie Trenera Smudy, ale też kilkukrotnie świętowałem tytuły w ekipach młodzieżowych. Cracovia dała mi zaś drugą szansę, by zaistnieć w piłce ekstraklasowej – czułem, że nadchodzą zmiany; kiedy tam przechodziłem, zespół grał w III Lidze; razem ze mną pojawiło się sześciu innych wychowanków Wisły. W barwach „Pasów” nie tylko osiągaliśmy sukcesy, ale też zostaliśmy dobrze zapamiętani przez kibiców za styl gry, jaki prezentowaliśmy. Garbarnia była przystankiem na zakończenie kariery. To również wielki klub, z tradycjami. Choć nie jest tak dobrze znany w Polsce, jak tamte dwa, to w Krakowie jest niezwykle szanowany.

 

Czy w pracy takiej, jak Pana, jest jeszcze trochę czasu na hobby?

 

- Wcześniej wspominałem, że jako zawodnik dojeżdżałem do Nowego Sącza, jako asystent trenera mieszkam tutaj, a rodzina nadal przebywa w Krakowie i zajmuje się swoimi obowiązkami. Zwykle mam sporo czasu, by przygotować się do wykonywanych obowiązków kolejnego dnia. Jeśli zaś chodzi o hobby i wolny czas, np. wyjścia do kina, zostawiam to na koniec tygodnia, kiedy wracam do najbliższych.

 

Rozmawiał Krzysztof Rosłoński


2019.12.07

Biało-czarne "NAJ" (jesień 2019)

2019.12.06

"Biało-czarne" Mikołajki!

2019.12.05

Klayfikacja fair play (jesień 2019)

2019.12.04

Klasyfikacja strzelców Fortuna 1 Liga

2019.12.03

"Biało-czarni" na urlopach